Fabryka Słów - Forum Strona Główna Fabryka Słów - Forum
Nieoficjalne Forum wydawnictwa "Fabryka Słów"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

UWAGA!

Forum zostało przeniesione pod adres: forum-fabryki-slow.pl.
Niestety właściciel serwisu ok1.pl, z którego forum dotychczas korzystało, nie udostępnia bazy naszych postów i użytkowników. Z tego powodu przenoszenie postów musi się dokonywać "ręcznie". Stąd prośba do szanownych użytkowników, aby kopiować posty z tego forum na nowe używając opcji "cytuj". Przytaczamy całą dyskusję w jednym poście. Liczba postów, którą w ten sposób sobie użytkownicy "nabiją" jest ich nagrodą za pracę przy przenosinach.
Uprzedź "Oficjalnego Kronikarza", który też przenosi tematy! Najlepszego "przenosiciela" uhonorujemy czymś (to się jeszcze okaże czym) ;)
Przepraszamy za kłopot i pozdrawiam serdecznie!
Administracja Nieoficjalnego Forum Fabryki Słów.


Poprzedni temat «» Następny temat
Zapach szkła
Autor Wiadomość
akira 
Pomocnik


Wiek: 23
Dołączyła: 17 Cze 2007
Posty: 5
Wysłany: 19-06-2007, 09:25   Zapach szkła



data wydania: wrzesień 2004
ISBN-10: 83-89011-48-4
ISBN-13: XXX
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 488
oprawa: miękka
seria: Bestsellery polskiej fantastyki
cena: 27.99
dystrybucja: Firma Księgarska Jacek Olesiejuk


Andrzej Ziemiański już wiele razy obdarował nas wspaniałymi opowiadaniami. Wystarczy wspomnieć „Waniliowe plantacje Wrocławia” czy „Autobahn nach Poznań” (za „Autobahn…” otrzymał nagrodę im. Janusza A. Zajdla). Fantazja autora jest niewyczerpana, a my możemy się tylko dziwić, jak wiele jest zagadek w naszej, wydawałoby się tak czytelnej, rzeczywistości…

Jeśli chcecie mieć najlepsze opowiadania Andrzeja Ziemiańskiego w jednej książce – właśnie trzymacie ją w ręku!


Fragment 1

Zapach szkła

Hofman przeglądał CD z danymi, które Źródełku przysłał towar z Warszawy. Nie było tego wiele. I co gorsze, bez dźwięku. Najpierw obejrzał film, zgrany z klasycznej ósemki na mpeg. Tu już nie miał metalowego pudełka, żeby zobaczyć, kto jest operatorem. Film zresztą tak samo źle zrobiony jak poprzedni. Zupełnie spokojny. Najpierw jakiś czołg ustawiony na środku szosy. Chyba... chyba T-55. Nie znał się na tym. Żołnierze, wystający z włazów. Niezbyt zestresowani. Raczej znudzeni. Sześć postaci w OP-1 z miotaczami ognia na plecach. Polewali ogniem jakiś trawnik. Niespiesznie, dokładnie, wręcz ospale. Jakiś oficer w mundurze wyjściowym czterdzieści kroków dalej. “Darte”, rwane ujęcia. Nic się nie dzieje. I nagle zmiana. Oficer podnosi do ust gwizdek. Wyraźnie panikuje. Faceci w OP-1 z miotaczami uciekają nagle. Jeden się przewrócił. Chlasnęło go coś. Jakiś drut przy drodze, którego nie zauważył przez malutkie okularki maski przeciwgazowej, jakaś gałąź? Wywalił się i wleciał do rowu. Czołg na wstecznym biegu. Gąsienice ślizgały się po asfalcie szosy. Pieprznął w słup z jakimś znakiem. Obaj żołnierze w wieżyczkach pochowali momentalnie głowy i zamknęli włazy. Czołg wykręcił jakoś i spieprzał dalej tyłem. Oficer z gwizdkiem wiał jak zając, przeskakując niskie ogrodzenia na polu. Kamerzysta cofał się i obrazem coraz bardziej trzęsło. Oderwane, niewyraźne ujęcia. Jakiś gazik, usiłujacy wykręcić i zawrócić na wąskiej drodze. Dwóch żołnierzy, próbujących wycofać się zgodnie z regulaminem. Odskakiwali tyłem z kałachami wycelowanymi ciągle w coś niewidocznego poza kadrem. Czołg, wpierniczający się rufą w słup energetyczny. Zerwanie trakcji. Iskry.

Cięcie.

Inna pora dnia, sądząc po zmianie światła. Kilku mężczyzn w strojach OP-1, palących miotaczami innego faceta w tym samym stroju. Tego chyba, który wywalił się podczas ucieczki do rowu. Tym razem widać było wyraźnie drut, owinięty wokół nadgarstka. Rozerwany kombinezon. Płomienie.

Koniec.

Co to jest? Co to jest, do jasnej cholery?

Przeglądał zeskanowane papiery. Nic. Same strzępy informacji. Fragmenty przetrzepanych przez kogoś dokładnie papierów. SWW-233991/69 — efekt w Szklarach. Co to jest ten efekt? Szukał dalej. Jest! SWW/12382/72 — efekt w Pieczyskach. Wybuch gazu. Wezwano patrol numer 7.

Eeeeeee... Taki kit to możecie wciskać amatorom. Wybuch gazu, a rozprowadzający w Bydgoszczy wzywa patrol? To w ogóle nie są określenia milicyjne. A poza tym Matysik jest żołnierzem, a nie milicjantem. I wezwali wojsko do wybuchu gazu? Szyte bardzo grubymi nićmi. I faktycznie. Tylko jeden wezwany wóz strażacki. Bez ekipy dochodzeniowo-śledczej. Bez karetki pogotowia? Ale to śmierdzi.

OK. Trzeba lecieć dalej. Wrocław — gwizdnął cicho. SRT-2456/3001. Skądś znał ten skrót. Jezu... SRT? Miał doskonałą pamięć do liczb i nazw. Ale SRT? Czego dotyczy seria SRT? Zaraz, to chyba jakieś archiwalia. Wyjątkowo nie mógł sobie przypomnieć.

Zalogował się na komputerze komendy. SRT? Miał ogólny przegląd jedynie z tego poziomu. Seria SRT — wybuchy gazu, nagłe powiewy wiatru, katastrofy górnicze...

Jezus Maria!!!

Już pamiętał. Seria SRT. Wybuch gazu w Rotundzie PKO w Warszawie. Wiatr przewrócił nieukończoną konstrukcję budynku Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Prawie czterdzieści ofiar. Wybuch gazu w Gdańsku — pod gruzami budynku kilkadziesiąt ofiar. Hałda osuwa się na most w Wałbrzychu — prawie trzydzieści ofiar. Przecież uczono go tego na studiach — przykład źle zorganizowanej akcji milicji.

Boże... To nie była źle zorganizowana akcja milicji, teraz już rozumiał. To była doskonale zorganizowana akcja wojska, w której zabito prawie trzydzieści osób!

Ale zaraz. Zapalił papierosa i podszedł do okna. Letnia noc pachniała rozgrzanym asfaltem, obrośniętymi bluszczem ścianami budynków, kwiatami w pobliskim parku. Zasępiony, obserwował latarnie, kreujące fantastyczne cienie na ulicy, wille naprzeciwko, owady, skupiające się wokół źródeł światła. W prześlicznym budynku obok ktoś grał na pianinie. Słyszał też odgłosy kilku co najmniej telewizorów, dochodzące z otwartych okien, jakąś kłótnię. Życie w mieście... Telewizor w jego własnym salonie również grał. Żona oglądała właśnie codzienną porcję wiadomości o włamaniach, napadach, przestępstwach z użyciem broni, gwałtach...

Jak to możliwe, że oni utrzymywali wielką organizację, zabijającą ludzi w całym kraju? To przecież setki patroli, centrale, jakiś sztab i łączność. Czy mieliby szansę przy czymś takim utrzymać tajemnicę? Odpowiedź była prosta. Nie mieli żadnych szans. Z tego wniosek, że komórka była bardzo mała, ze ściśle wyselekcjonowanym personelem. Ale... czy w takim razie mieli szansę reagować od razu w różnych regionach kraju i przeprowadzać błyskawiczne akcje eksterminacyjne? Odpowiedź znowu była prosta: nie mieli szans. Jaki z tego wniosek?

Hofman zaciągnął się dymem. Skoro mieli bardzo małą, wręcz mikroskopijną ekipę z poparciem kogoś z samej góry, a jednocześnie byli w stanie opanować wszystkie, jak sami mówili, “efekty”, to... Wniosek prosty. Skądś wiedzieli, przynajmniej mniej więcej, gdzie nastąpi “efekt” w danej chwili. I wcześniej wysyłali ludzi w ten rejon. A to już bardzo brzydko pachniało. Szlag!

W jego domu nagle zgasło światło.

— Czy to korki? — krzyknęła żona z ciemnego nagle salonu.

Hofman zamiast sprawdzać wychylił się z okna i zerknął na ścianę własnego budynku.

— Nie. Walnęło w całym bloku.

— O Jezu... No dobra, chodźmy spać.

Odmruknął coś i podniósł słuchawkę telefonu. Nie dzwonił bynajmniej na pogotowie elektryczne.

— Cześć, stary. Nie obudziłem cię?

Znajomy architekt ziewnął rozdzierająco.

— Nie - skłamał uprzejmie.

— Powiedz mi jedną rzecz. Czy ciężko wysadzić mieszkalny blok?

— Jaki blok?

— Jakikolwiek. Na przykład taki, w którym mieszkam. I zakładam, że będą problemy z dostarczeniem dużej ilości materiałów wybuchowych. Wiesz... Tajemnica.

— OK. Żaden problem z wysadzeniem twojego bloku. Zupełnie bez semteksu.

— A co byś potrzebował?

Nowe rozdzierające ziewnięcie architekta.

— Klucz numer czternaście.

— Coooo???

— Klucz numer czternaście.

— Jezu... no nie opowiadaj, że przy pomocy jednego klucza wysadzisz mój dom.

— Oczywiście, że wysadzę.

— Jak? Czekaj, jaki klucz, do jasnej cholery?

— No, normalną czternastkę. Wchodzę do piwnicy, a jako architekt mam uprawnienia, żeby cieć mnie wpuścił. Wystarczy, że stwierdzę katastrofę budowlaną.

— Jaką katastrofę? Zakładam, że budynek jest jeszcze cały.

— Boże.... Nie znasz naszego żargonu. “Katastrofa budowlana” to może być na przykład takie coś, że będzie mi się jedynie wydawało, że zauważyłem, na przykład rysę na ścianie przy fundamentach. Wystarczy, że mi się będzie wydawało, rozumiesz? I muszą mnie wpuścić wszędzie, bo ja z kolei muszę zawiadomić odpowiednie służby. Normalna procedura.

— No dobra. I co zrobisz z tym kluczem?

— Odkręcę w piwnicy zawór gazowy. Dwadzieścia metrów dalej zostawię zapalonego papierosa albo świeczkę i ucieknę zygzakiem. Byle szybko.

— Jezu, to takie proste?

— Proste jak drut — nowe ziewnięcie. — Nie wiesz, co to jest wielka płyta?

Przez chwilę jeszcze wyjaśniał, że betonowe budynki mają jedną zaletę. Gdyby doszło do bombardowań jak podczas drugiej wojny światowej, straty byłyby kurewsko niższe niż w trzeciej rzeszy. Taka bomba spuszczona od góry niewiele zrobi betonowym bunkrom, jakimi są de facto bloki. Ale wybuch od dołu sprawia, że się po prostu składają. Klucz czternastka i świeczka są lepszą bronią niż bomby typu “blockbuster” czy samoloty, wbijane w ściany WTC. Zdecydowanie tańszą, bardziej poręczną, łatwiejszą w przenoszeniu, przyjazną w użyciu... Klucz czternastka to równoważnik paru ładnych ton trotylu. Potrzebny jest oczywiście jeszcze gaz i świeczka lub papieros. No i zapałki.
_________________
Uwierz w anioły nawet jeśli ich skrzydła są czarne. Uwierz w diabła nawet jeżeli na jego rogach spoczywa płonąca aureola...
 
 
Toudi 
Robotnik


Wiek: 25
Dołączył: 21 Cze 2007
Posty: 151
Wysłany: 20-07-2007, 01:20   

Można śmiało powiedzieć że to zbiór najlepszych opowiadać Ziemiańskiego. Nie są zebrane ze względu jakąś wspólną tematykę. Co czyni tez zbiór różnorodnym

'Legenda" wydawała mi się fragmentami przegadana. Ale mimo wszystko czytało mi sie ją dobrze.
Opowiadania "Zapach Szkła" jest bardo dobre i warte uwag. Chyba Najlepsze
_________________
...
Ostatnio zmieniony przez barwinka 11-10-2007, 19:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Bury Zenek 
Podaj


Wiek: 29
Dołączył: 08 Maj 2008
Posty: 33
Skąd: Ostrowiec/Wawa
Wysłany: 08-05-2008, 10:15   

''Zapach Szkła'' faktycznie jest najlepszym opowiadaniem w tym tomiku.

Pozostałe prezętują się dość przeciętnie choć nie są pozbawione pewnych smaczków (Podoba mi się opisana przez Ziemiańskiego wizja polski jako mocarstwa)

Na uwagę zasługuje też opowiadanie "Autobahn nach Poznań" Ma wajny klimat, choć moim zdaniem autor przemóżdżył nieco z tymi zwierzakami genetycznymi co trochę psuje cały efekt. Mimo wszystko miła lektura dla miłośników postapokaliptycznej wizji świata.
_________________
Nie każdy chłop z widłami to Posejdon
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 6.34 sekund. Zapytań do SQL: 11


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową